Pierwsze jesienne chłody to czas, gdy lubią ujawniać się niedomagania akumulatorów nie uzewnętrzające się, gdy było cieplej. Jest to więc jednocześnie czas, gdy akumulatorom wypada poświęcić nieco uwagi.

"Świat Motoryzacji" czytają zarówno załogi niezależnych serwisów samochodowych jak i ich klienci. Temat akumulatorów, które na przełomie jesieni i zimy, gdy zaczyna robić się chłodniej lubią płatać figle, przedstawiamy zatem w dwóch częściach - jednej dla użytkowników pojazdów, drugiej dla elektryków w warsztacie. Goście mają pierwszeństwo, a zatem najpierw:

Część pierwsza dla klientów
Jeżeli samochód nie chce "zapalić", bo rozrusznik kręci niemrawo i aby uruchomić silnik trzeba korzystać z jakiejś alternatywnej metody zamiast po prostu przekręcić kluczyk w stacyjce, nie w każdym przypadku znaczy to, iż od razu trzeba kupować nowy akumulator. Przyczyn niepowodzeń rozruchu "o własnych siłach" może być bowiem wiele. Kłopot jednak w tym, że użytkownik pojazdu, nie mający przecież z reguły odpowiedniej wiedzy, tudzież odpowiednich przyrządów, nie jest zwykle w stanie sformułować jednoznacznej diagnozy. Decyzja o wymianie akumulatora na nowy powinna zatem zostać podjęta we współpracy z kompetentnym warsztatem. W innym przypadku możemy bowiem sobie pluć w brodę, że "na baterię poszło trzysta złotych, a auto dalej nie pali". By jednak nie wydawać pięćdziesięciu złotych za wjazd na halę i zdobycie wiedzy, że z akumulatorem wszystko jest w porządku, warto po nieudanym rozruchu najpierw przeprowadzić niewielka analizę korzystając z poniższej tabelki.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli dalej nie mamy pojęcia dlaczego samochód nie daje się uruchomić, walmy jak w dym do warsztatu, aby fachowcy ustalili co jest przyczyną kłopotów a następnie trwale auto naprawili. Weźmy przy tym pod uwagę, że przyjazd pomocy drogowej do pojazdu, który może nam w każdej chwili odmówić posłuszeństwa nie odbywa się za darmo, a spóźnienie na jakieś ważne spotkanie może spowodować straty dużo większe niż suma jaką przyjdzie zapłacić w serwisie.

Część druga dla specjalistów
W dobie komputerów decyzję o wymianie akumulatora nie bardzo już wypada podejmować na podstawie obserwacji zachowania baterii, powinna ona zapaść w oparciu o wynik obiektywnego pomiaru stanu akumulatora odpowiednim przyrządem. Tym bardziej, że przyrządów służących do tego jest bez liku. Należy tylko pamiętać, by przy ich wyborze nie kierować się wyłącznie niską ceną, bo możemy kupić urządzenie co prawda bardzo tanie, ale jednocześnie i mało użyteczne.
Pamiętać też trzeba, że przed zbadaniem akumulator należy szczegółowo przygotować do pomiaru punkt po punkcie realizując wskazówki  zawarte w instrukcji użycia przyrządu. W szczególności musimy naładować baterię i oczyścić jej bieguny. Czyszczenie to pod żadnym pozorem nie może jednak polegać na skrobaniu nożem "do żywego" (co niestety w praktyce warsztatowej często się zdarza), a winno odbyć się za pomocą twardej szczotki z tworzywa wspomaganej rozpuszczalnikiem organicznym (może być taki jak do mycia hamulców). Pozostałe śladowe naloty zmywamy aerozolowym preparatem do czyszczenia i konserwacji styków elektrycznych.
Dodajmy jeszcze, że przed pomiarem dobrze jest naładowany świeżo akumulator obciążyć na kilkanaście sekund prądem 10-15 A, aby usunąć tzw. offset napięciowy.
Uwaga na nietypowe
Po roku 2000 w niektórych samochodach Audi, Ford, Mercedes zaczęły być stosowane akumulatory z elektrolitem zmagazynowanym we włókninie z włókna szklanego (określane skrótem AGM od angielskich słów Absorbent Glass Mat, spotkać się można także z ich niemiecką nazwą Vliesbatterien). Nie licząc wyraźnie wyższej ceny, baterie takie wykazują wiele cennych zalet, są np. odporne na całkowite rozładowanie. Wymagają jednak jednocześnie dość specyficznego trybu postępowania z nimi. Niezależny warsztat do którego trafi samochód z taka baterią powinien zatem wiedzieć, że:


Dwie baterie
Istnieje całkiem liczna grupa aut typu limuzyna z fabrycznie zainstalowanymi dwoma akumulatorami. Rozwiązanie takie jest stosowane, aby nawet po całkowitym rozładowaniu jednej baterii (spowodowanym np. słuchaniem muzyki z zestawu audio kilkusetwatowej mocy przy niepracującym silniku) możliwe było uruchomienie samochodu. Specjaliści z wytwórni limuzyn najwyraźniej doszli do wniosku, że o ile da się jeszcze wytłumaczyć VIP-owi jakieś sensacje związane z parzeniem na postoju kawy lub komfortem słuchania wówczas muzyki, o tyle jakichkolwiek kłopotów  z "zapaleniem" samochodu nie będzie on w stanie zrozumieć.
Żarty jednak na bok. Taka elektrycznie całkowicie umarła limuzyna z dwoma akumulatorami przywieziona do warsztatu powinna zostać po naładowaniu i podłączeniu obu akumulatorów sprawdzona na okoliczność, czy obie baterie same z siebie są sprawne, prawidłowo podłączone i należycie ładowane. Jeżeli autem tym jest Mercedes z systemem hamulcowym SBC dla wzmożenia czujności należy sobie uświadomić, iż ten drugi akumulator służy do awaryjnego zasilania układu hamulcowego. Gdy zatem będzie niesprawny, to... tu można sobie poćwiczyć wyobraźnię wymyślając przeróżne scenariusze.

Mity, przypowieści, legendy
Pecunia non olet, a sprzedaż akumulatorów to poważna pozycja w jesienno-zimowowych wynikach całego samochodowego aftermarketu. Nic zatem dziwnego, że wytwórcy i dystrybutorzy baterii zachwalają swoje wyroby jako lepsze od konkurencyjnych przyobiecując cuda-niewidy. Atakowani reklamami miejmy wszelako na uwadze, że:

Pierwsze z tych spostrzeżeń nie oznacza wszakże, że akumulatory różnych typów i pochodzące od różnych producentów są w zasadzie takie same i bez znaczenia będzie który wybierzemy. Różnice oczywiście występują, tak pod względem parametrów elektrycznych jak i jakości wykonania, tyle, że nie należy sobie obiecywać, iż jakakolwiek bateria będzie niezawodnie działać w nieskończoność.
Co do drugiej uwagi sygnalizuje ona, że zakładanie nowoczesnych, bezobsługowych akumulatorów do aut w nie najlepszym stanie technicznym, tzn. z trudem dających się uruchomić i z mało precyzyjnie działającym układem ładowania, mija się nieco z sensem. Jako bardziej wrażliwe na "elektryczne" warunki pracy baterie takie mogą się bowiem okazać się mniej trwałe od akumulatorów starszego typu.